Jak nas robią w konia?

Dodano w kategorii: Oszustwa | 23 stycznia 2010

Nie mamy też możliwości sprawdzenia, czy dany produkt nie jest wadliwy i czy naprawdę poprawnie działa. Dlatego też telezakupowcy mają znacznie większe pole do popisu, jeśli chodzi o wciskanie nam bubli. Poza tym istnieje także osobny rynek reklamowy telemarketingu. Jaki? Otóż związane jest to ze swoistym sposobem, w jaki dokonujemy zakupów przez telefon. W czasie prezentacji produkty mówi się nam, że ilość jego jest ograniczona, że dostać go może tylko pierwszych kilka osób, że nie każdy może sobie pozwolić na luksus jego posiadania. Ponadto, ograniczany jest czas w jakim możemy dany produkt zamówić w cenie promocyjnej. Daje się nam na przykład tylko godzinę po zakończeniu emisji programu, lub nawet mniej, w zależności do ceny produktu. Wtedy też możemy zamówić produkt często w cenie niższej, promocyjnej, a czasem możliwe jest otrzymanie do zakupionego produkty jeszcze jakiegoś – z reguły przedstawianego jako niezwykle rzadki, unikatowy i drogi – gratisu, który okazuje się bublem nie mniejszym, niż zakupiony przez nas produkt. Wobec tego, może dziwić niezwykła wręcz w niektórych regionach kraju popularność telezakupów. Z czego to może wynikać? Gdzie leży podstawa tak wielkiego zwolennictwa tej formy zakupów? Tego nie wie nikt. Nikt też nie wie, dlaczego np. na Mazurach tego rodzaju forma nabywania towarów nie cieszy się żadnym wzięciem, podczas gdy nie tak daleko, w okolicach Warszawy i miast satelickich, telezakupy stanowią jedną z podstawowych form nabywania zakupów. Nikt nie potrafi wyjaśnić tego fenomenu, więc i my nie będziemy się zastanawiali nad tym, gdyż nie ma ku temu żadnych przesłanek, żeby znaleźć logiczne wyjaśnienie tego. Telezakupy w naszym kraju pojawiły się wraz z rozwojem rynku kapitalistycznego, w momencie, gdy ludzi byli bardzo łasi na wszelkiego rodzaju nowinki techniczne, i właściwie nie stanowiło większego problemu wciśnięcie im czego tylko byśmy chcieli. Wystarczyło bowiem użyć kilku magicznych chwytnych reklamowych zwrotów – Europa Zachodnia, dobrobyt, nowoczesność, kapitał, prywatność.

Tagi: cena za połączenie, kwadrans na decyzję, marża, VAT zakupowy, Zwyżki cen

Przemoknięte obuwie

Dodano w kategorii: Zakupy | 20 stycznia 2010

Buty mogą przemoknąć o każdej porze roku: latem, wystarczy porządna ulewa, zimą – uliczna chlapa, czy śnieg. Doskonale wiemy, co robić z przemokniętymi nogami, ale nie każdy potrafi prawidłowo obchodzić się z mocno przemoczonym obuwiem. Kategorycznie zabrania się stawiania obuwia na kaloryferach do wysuszenia. Co prawda na pewno dość szybko wyschnie, ale i bardzo szybko zacznie pękać lub rozsychać się w miejscach klejonych z powodu zbyt dużej utraty wilgotności. Z domowych zakamarków wyciągamy niepotrzebne już gazety, drukowane na zwykłym papierze, a nie kredowym. Poszczególne kartki dość intensywnie gnieciemy i wypychamy nimi bardzo dokładnie przemoczone buty. Wystarczy jedna noc, a buty będą suche, a nieprzesuszone, a kaloryfer, zupełnie zbędny. Kiedy nasze buty już wyschną, wystarczy je wyczyścić i zapastować, aby skóra otrzymała odpowiednią porcję tłuszczu i wilgoci. Próby szybkiego wysuszenia przemoczonego obuwia, (niektórzy próbują to robić nawet suszarką do włosów), przyniosą efekt połowiczny, a bardziej nawet zaszkodzą naszym butom. Każdemu z nas, przecież, przytrafiło się, że wróciliśmy do domu w zupełnie mokrych butach.

Tagi: obuwie, Przemoknięte obuwie

Pranie obuwia

Dodano w kategorii: Zakupy | 15 stycznia 2010

Jest oczywiste, że trzeba dbać o to, aby nasze obuwie było czyste i eleganckie. Coraz więcej osób zdecydowanie woli adidasy, niż typowe buty. Nie stanowi dużego problemu pielęgnacja adidasów o ciemnych kolorach. Często wystarczy gąbka z detergentem, czy nawet zwykłym mydlę, przetarcie czystą wodą i nałożenie środka ochronnego. O wiele trudniej zadbać o białe adidasy. Brudzą się bardzo szybko i praktycznie powinniśmy czyścić je po każdym powrocie do domu, a wiadomo, że nie zawsze jest czas i ochota. Są odważni, którzy decydują się na pranie swoich adidasów w pralce automatycznej. Wydaje się to być nieco śmieszne, ale taka jest rzeczywistość. Można próbować podjąć takie ryzyko. W przypadku, jeśli buty w praniu rozkleją się, nie mamy prawa do ich reklamacji. Pranie adidasów w pralce ma racje bytu jedynie wtedy, kiedy buty nie są klejone, ale szyte. Szef nie rozejdzie się podczas prania, bo przecież nie moglibyśmy prać odzieży. Najtańsze adidasy są klejone i najczęściej wyprodukowane w Chinach. Takich produktów zdecydowanie nie należy prac w pralce.

Tagi: adidasy, Pranie obuwia