Dodano w kategorii: Zakupy |
5 stycznia 2011
Kupowanie
Kupowanie to potrzeba. Dla niektórych nawet przymus – takie osoby, które nie mogą żyć czy normalnie funkcjonować bez zakupów nazywamy zakupoholikami. Takie osoby kupują rzeczy, bo po prostu lubią, z czasem muszą. Są typowymi nałogowcami. Zakupoholizm to też choroba, którą się leczy. Nie jest ona być może często spotykana czy nawet diagnozowana. Często chorzy nie zdają sobie sprawy z wagi problemu. Pochłaniają ich zakupy. Ulubione zajęcie dla nich to robienie zakupów. Oczywiście zakupy robić można i nawet trzeba, ale czasem stają się one dla nas ważnym zajęciem, zbyt ważnym i pochłaniają czas, który moglibyśmy poświęcić małżonkowi, dzieciom czy przyjaciołom. Zakupoholizm to choroba naszej cywilizacji, choć rzadko spotykana w Polsce. Osoby chore wciąż kupują choć dana rzecz nie jest im potrzebna, a raczej jest zbędna, czy nawet posiadają już podobną czy nawet taką samą (zdarza się, że w kilku egzemplarzach nawet). Jak widać zatem, nawet zakupy niosą za sobą pewnego rodzaju zagrożenia. Trzeba walczyć z pokusami posiadania – czasem warto posłuchać głosu rozsądku i nie kupować kolejnej pary spodni.
Klient
W relacji kupno-sprzedaż zachodzi związek pomiędzy przynajmniej dwoma osobami: kupującym i sprzedającym. Sprzedający to osoba, która posiada dany towar i go oferuje. Przedstawia za niego pewną cenę, prezentuje zalety towaru, przekonuje, że jego produkty są najlepsze i mają najkorzystniejszą cenę. Kupujący to osoba, która chce mieć dany towar czy też go potrzebuje. Jest w stanie przeznaczyć na niego określoną kwotę, czasem próbuje negocjować lepszą (czyli dla niego niższą) cenę. Sprzedający wie, ile warty jest jego towar i chce na nim zarobić – nie może (tzn. teoretycznie może) sprzedać go za cenę równą czy poniżej prawdziwej wartości przedmiotu, bowiem w takim przypadku to już nie byłby handel a dobry uczynek. Czasem sprzedający nie zdaje sobie sprawy z faktycznej wartości przedmiotu (czasem bywa tak, jeśli chodzi o jakieś stare przedmioty, np. książki) i sprzedaje go za cenę niższą. Takie postępowanie to gapiostwo, choć dla kupującego to świetna okazja – doskonały zakup, który przynosi mu czysty zysk.
Tagi: klient, kupować, kupowanie, robienie zakupów, sklep, Zakupy
Sklepy w miasteczkach i budki na dworcach
Sklepy w miasteczkach i właściwie wszelka forma sprzedaży, która łączy się lub wyrasta ze wsi ma to do siebie, że zawsze ze sprzedającym można się targować, podczas gdy w centrum handlowym na zniżkę możemy liczyć jedynie w perspektywie konkretnych promocji i obniżek zdefiniowanych przez sklep lub w wyniku posiadania karty stałego klienta. Na targu, w mniejszych sklepikach w mieście i na wsi czy innych stoiskach, które rządzą się własnymi prawami targowanie jest na porządku dziennym przy czym oczywiście w konkretnych krajach. Nie we wszystkich bowiem jest przyjęta taka tradycja, która dla niektórych narodów stanowi wręcz obrazę. Wysokimi obrotami cechują się zdecydowanie budki na dworcach kolejowych czy autobusowych, na których ceny produktów są często dwa razy wyższe, niż w innym miejscu w mieście, co wynika przede wszystkim z chwytów rynkowych. Spieszący się pasażer na pociąg czy autobus i w dodatku spragniony kupi wodę na dworcu o dowolnej nawet najbardziej wygórowanej cenie, jeśli pozwala na to jego portfel.
Sprzedaż na lotniskach
Bardzo wysokie ceny odnaleźć można na lotnisku. Często przeciętnego podróżnika, który kupuje bilet na samolot w tanich liniach lotniczych nie stać nawet na kupienie czegoś po przejściu po odprawie, a nawet w sferze bezcłowej. A na lotnisku znajdują się zazwyczaj ekskluzywne sklepy, które kuszą produktami eleganckimi o wysokiej jakości. Jest tutaj najwięcej miejsc z jedzeniem, a także stoisk z przekąskami, gorącymi napojami, a zwłaszcza kawą. Zmęczonym podróżnikom i klientom danych linii lotniczych przychodzi często robić przesiadki i czekać na następne rejsy nawet do dnia następnego, co wiąże się oczywiście z noclegiem na lotnisku. Nic zatem dziwnego, że oferta stoisk jest bardzo duża, ale i kosztowna. Z lotniska często oddalonego kilka kilometrów od najbliższego miasteczka nikomu nie będzie chciało się wybierać w nocy po kubek kawy, by za chwilę zaraz wracać i być może spóźnionym biec na samolot. Nie pozostaje zatem nic innego, jak kupienie najdroższej często w swoim żuciu kawy, ale przecież trzeba jakoś przeżyć.
Tagi: Budka, klient, Lotnisko, sklep w miasteczku, Sklepy w miasteczkach i budki na dworcach, sprzedaż, Sprzedaż na lotniskach, stoiska